Tego nie jedz! A już na pewno nie dawaj dziecku

Tego nie jedz! A już na pewno nie dawaj dziecku

posted in: Domowo, Mądrości Mamuu | 4

Na portalach społecznościowych, informacyjnych, w gazetach – tych fachowych mniej i bardziej, pojawiają się informacje czego absolutnie jeść NIE powinniśmy, co należy unikać i co wyrzucić jak najszybciej do kosza aby żyć w zdrowiu i dobrobycie. Czego nie dawać swojemu najukochańszemu maleństwu. Kwestii słodyczy nie poruszę, bo przecież wiem, że wszystkie matki są uświadomione jakie to zło. Te wyrzucone cichaczem na placu zabaw opakowanie po ciasteczkach – to na pewno wiatr przywiał.

Jako, że jesteście zabiegani, wejście na te portale ograniczacie do minimum i nie macie czasu na czytanie tych informacji, w tym oto poście wam je przybliżę. Takowoż, w skrócie, UWAŻAJCIE NA:

  1. Mięso. Po pierwsze: zatyka tętnice, powoduje udary i plagi. Naszprycowane hormonami, antybiotykami. Karmione GMO. Tylko od szczęśliwych kurek!
  2. Ryby. RYBY?! Może jeszcze chcesz dziecku dać rybkę z BAŁTYKU?! Toż to BOMBA EKOLOGICZNA!
  3. Jajka – serio? Sam cholesterol. Zapomnij. Poza tym, alergia.
  4. Jak jesteśmy przy alergii to zapomnij o mleku i przetworach mlecznych. Krowie komórki macierzyste, hormony, antybiotyki. Syf i kiła.
  5. GMO Monsato MurderI pamiętaj: wszystko co jest GMO jest złem. Absolutnie tego nie można dotykać i zbliżać się nawet. Genom z tak zmutowanej (promieniowaniem!!!) rośliny wbuduje się w twoje DNA i spowoduje powstawanie zrakowaciałych narośli wszędzie! Poza tym nikt nie bada wpływu tak zmutowanej rośliny na organizm człowieka. Ba, możesz nawet zacząć fotosyntezować…
  6. Jak jesteśmy przy GMO to warto wspomnieć o kukurydzy i soi. Zło zupełne. Tam już nic z bazowych roślin nie zostało. A pszenica? UO MATKO! GLUTEN! Nie nie nie!
  7. Zresztą, nawet jeśli jakimś cudem znalazłeś soję nie GMO, to i tak jej nie dawaj dziecku bo ma tyle estrogenów co opakowanie tabletek antykoncepcyjnych. Chcesz aby synkowi urosły piersi a dziewczynce pojawił się okres w przedszkolu?
  8. Co by nie było, na wszelki wypadek nie ruszaj warzyw i owoców wcale, chyba, że są certyfikowane, eco, bio i w ogóle. Za drogie? TY SKĄPY RODZICU! Tu chodzi o zdrowie DZIECKA.
  9. poison waterWarzywa i owoce z twojej działki się nie liczą. Bo: po pierwsze nie mają certyfikatu, po drugie nie przeszły rygorystycznych badań jakie są przeprowadzane w firmach produkujących żywność dla dzieci, a po trzecie: wiesz jaka jest zanieczyszczona gleba i woda? Nie?
  10. To ci powiem: do wody spływają wszystkie pestycydy z pól, łąk, lasów. Wszystkie hormony, chemikalia. Ba, nawet jak sąsiadka będąca na terapii antybiotykami spuści wodę w toalecie, one wędrują do ścieków i wody.
  11. W glebie? To samo! Jeśli myślisz, że twój ogórek jest bezpieczny, pamiętaj, że deszcze (patrz punkt wyżej) przynoszą te wszystkie chemikalia z dalekich odległości. Samo zło.
  12. Nie można też zapomnieć o ilości toksyn wdychanych przez nas z powietrza. Wiesz, że we Wrocławiu norma benzo(a)pirenu przekroczyła 400% normy?
  13. A wracając do wody, to chyba nie dasz dziecku TYLKO przegotowanej wody z kranu. Wiesz co się czai w rurach? Koniecznie butelkowana. Ale TYLKO ze szklanych. Aha, i te niegazowane mają podobno chemiczne utrwalacze…

Za to co można:

  1. Absolutnie wszystkie produkty dla dzieci słoiczkowane. Nie ma znaczenia jakim podawane są obróbkom, gdzie były hodowane. Ważne, że przeszły NORMY. A ty rodzicu, chcesz, aby wszystko co dostaje dziecko miało NORMY.
  2. Kaszki również wyłącznie drobniutko zmielone i z dodatkiem WITAMIN! I jak wyżej – mają NORMY!
  3. Witaminy – to nic, że badania wskazują, że łykanie ich bez potrzeby (czyt. bez poparcia braków w organizmie przez odpowiednie badania) nie daje w zasadzie nic. Nam, nie producentom naturalnie. Ale łykaj! Bo brakuje ci: magnezu, wapnia, witaminy D, żelaza, kwasów omega i kompleksu A+E. No co ty, nie dasz dziecku misio-żujko-witaminki? Tylko spróbuj się nie ukleić i pamiętak o myciu zębów. A nie! Fluor w paście przecież też zabija.
  4. Suplementy diety. Oooo, bez chlorelli, spiruliny daleko nie zajedziesz. Pamiętaj: na dobry dzień zacznij od suplementu na paznokcie, po południu na pozbycie się obrzęku wodnego, a wieczorem na celulit. Dziecku pamiętaj o podaniu preparatu na apetet, potem czegoś na wzmocnienie oraz KONIECZNIE na dobre zasypianie. Małpa mała chce znowu trzecią książeczkę do czytania? Nie daj się! Daj uspokajacza!
  5. Na wszelki wypadek pij tylko wodę ze specjalnego filtra. Każda inna jak już wiesz to ZŁO.

To co już wiesz co możesz, a czego nie? 😉

Post ma charakter ironiczny. Serio. Mimo, że spokojnie można znaleźć badania pokazujące prawdę/kłamstwo w wyżej wymienionych punktach, dalej miał na celu uśmiechnięcie się pod nosem.

A potem zwątpienie, czy to jednak nie jest przerażające…

  • Też mnie nachodzą takie myśli jak czytam artykuły żywieniowe;)

    • Metis

      Ciągle czytając prasę „żywieniową” i przerzucając artykuły naukowe dochodzę tylko do jednego wniosku: co byś nie zrobił i tak wylądujesz w grobie 😉 Choć trzeba przyznać, że lepiej później niż wcześniej 🙂

  • Dobry tekst, z każdej strony jesteśmy atakowani informacjami co wolno a co nie. Niestety część ludzi nie podchodzi do tego ze zdrowym rozsądkiem.

  • Jedzmy to co jest naturalne 🙂