Catering alergika w żłobku i przedszkolu – bezpieczny?

Catering alergika w żłobku i przedszkolu – bezpieczny?

posted in: Porady i wytyczne | 0

Sezon żłobkowo – przedszkolny w pełni. Pewnie część dzieci zdążyła już nawet wrócić do domu na krótsze bądź dłuższe posiedzenie nad lipowym naparem z miodem. Inne jeszcze twardo się trzymają, może tylko lekki katar pod nosem. Ale dzisiaj nie o tym. Dzisiaj o jedzeniu i pilnowaniu diety alergika w placówkach żłobkowo-przedszkolnych. Jakiś czas temu wspominałam na co zwrócić uwagę przy wybieraniu żłobka oraz co wrzucić dziecku do śniadaniówki. Teraz podniosę ponownie temat problemów z utrzymaniem diety w takich miejscach.

Szukając żłobka dla Młodego dzwoniłam po różnych placówkach. Pierwsze co się dowiedziałam to to, że:

  • Publiczny żłobek respektujący dietę we Wrocławiu jest jeden. Jednak ze względu na odległość oraz ilość miejsc na 1 dziecko – nawet nie podchodziłam do rekrutacji.
  • Prywatne żłobki najczęściej korzystają z cateringu przy czym:
    • Żłobek prywatny może wyrazić zgodę w wyjątkowych sytuacjach na przyniesienie „swoich” posiłków…
    • …ale wcale nie musi.

Może to wynikać z ogólnej niechęci do dokładania sobie roboty z „takimi” dziećmi albo z bardziej logistycznego powodu – jak np. brak miejsca do odgrzania posiłków. W tych placówkach posiłki często przywożone są „na godzinę” i od razu podawane. Sugerowano mi wtedy kontakt z cateringiem obsługującym żłobek i dogadanie się co do diety.

Catering dla alergika – prosta sprawa?

Po kilku telefonach i rozmowach z kucharkami i dietetykami obsługującymi catering niestety się przeraziłam. I o tym tak naprawdę jest ten post.

Rodzicu, zawsze dzwoń do cateringu i dopytaj szczegółowo czy dieta, którą chcesz podać dziecku NAPRAWDĘ spełnia zalecenia dietetyczne!

  • W jednym z cateringów na pytanie o certyfikowane kasze, ryże itp. czy chociaż wybierają te bez ostrzeżeń o potencjalnych alergenach to usłyszałam, że jest to nierealne bo za drogie. Gotują wszystko razem, i jeszcze nikt się nie skarżył (tylko ja się czepiam). Mają oczywiście osobny chleb „z kłosem” i mąki. Niestety nie dopytałam czy mają osobne pomieszczenie do pieczenia czy smażenia, ale z rozmowy wynikało, że nie. I tak, ta dieta jest serwowana celiakom. Nikt nie będzie przebierał kasz w poszukiwaniu obcych ziaren, płukał i się wysilał. Bo po co? Zresztą, dieta która ma więcej niż 2 alergeny i tak jest nie do wykonania bo za drogo. I nie zrozumcie mnie źle, ja wiem, że catering to nie firma charytatywna. Ale skoro catering nie chce współpracować, do żłobka posiłków przynieść nie mogę, to znaczy, że mam zablokowany dostęp do placówki.
  • W kolejnym żłobku wszystko było super. Nawet na tablicy wisiała rozpisana dieta „bezglutenowa, bezmleczna i bezjajeczna” w jednym. Ba, miała nawet wypisane inne alergeny! Ale, że jestem upierdliwy człowiek to zadzwoniłam. I tak, dieta jest bezglutenowa ale „integracyjna”. To znaczy, że faktycznie mają paczkowany chleb z kłosem, ale wszystko robią w jednym pomieszczeniu i dieta dla celiaka się nie nadaje. Sami pieką ciastka, tu coś zapyli tam coś się przeniesie, więc gwarancji nie ma. Tu głęboki ukłon w stronę cateringu, że chociaż nie próbowały mi wciskać, że jest bezpieczna dla osób chorych na celiakię. Jednak jak zobaczyłam „plan posiłków” na inny tydzień a w nim chleb żytni, to jednak do końca bezglutenowo ten jadłospis NIE wygląda. Ale ile jest matek które widząc napis >dieta bezglutenowa< uwierzy na słowo i wykupi dla swojego dziecka?

Tyle bezpośrednio z moich doświadczeń z cateringami.

Na jakie inne problemy możesz się natknąć?

Często rozmawiam z innymi mamami z takim „problemem” alergicznym. Najczęściej się skarżą na:

  • Catering owszem, uwzględnia dietę ale „po swojemu”. Przecież powszechnie wiadomo, że zawsze po podgrzaniu alergen przestaje być alergenem. Więc naleśniki z jajkiem i mlekiem po usmażeniu są bezpieczne dla alergika na białko mleka krowiego i jajko. No niestety… nie są dla każdego. Przekonała się o tym jedna moja znajoma, której dziecko po pójściu do żłobka nagle zaczęło mieć biegunki i powrót wysypek. Na odchodne po rozmowie z cateringiem usłyszała, że „rodzice to przesadzają i sobie wymyślają”. Zawsze więc upewnij się, że catering nie ma własnego zdania co do tego jak powinna wyglądać dieta alergika.
  • Kolejna znajoma co prawda nie miała problemu z przynoszeniem własnych posiłków do przedszkola (catering nie mógł zapewnić diety) ale co z tego kiedy… dziecko podczas posiłków nie było pilnowane i podjadało ze „wspólnego” stołu. Nawrót biegunek, zmian skórnych i chorób nastąpił bardzo szybko. Zawsze upewnij się, czy jest odpowiednia ilość Pań do pomocy i czy rozumieją powagę problemu.
  • Inne problemy zgłaszane: catering nie uwzględniał alergenów w gotowych produktach. Np. w diecie bez glutenu i nabiału podawał certyfikowany chleb, który miał w składzie mleko itp.

Na co zwrócić uwagę:

  • Czy dziecko nie ma nawrotów wysypek,
  • Czy dziecka nie boli brzuszek, nie ma biegunek/zaparć, gazów,
  • Czy nie ma nawrotów infekcji (szczególnie ucha) – to ciężko zweryfikować, bo pójście do żłobka czy przedszkola już samo w sobie predysponuje do chorób 🙂
  • Innych typowych objawów „alergicznych” u danego dziecka.

Ściąga o co pytać:

  • Czy produkty są certyfikowane (jeśli pytamy o chorych na celiakię),
  • Czy kasze, ryże, bakalie są certyfikowane albo czy nie mają ostrzeżenia o śladowych ilościach glutenu (czy innego alergenu jeśli jest taka potrzeba),
  • Czy catering rozróżnia co znaczy „certyfikowane” od „bio”,
  • Czy produkty NAPEWNO nie zawierają alergenów (tu wymienić). Dopytać o „gotowe” produkty – czy też jest sprawdzany jest skład.
  • Zapytać czy produkty są bez laktozy czy bez nabiału (niektórzy tego nie rozróżniają),
  • Zapytać czy dieta „bez nabiału” znaczy, że nie ma zupełnie wszystkich pochodnych nabiału krowiego (czyli np. masła), ale też mleka owczego, koziego itp. Dostałam kiedyś posiłek z serem kozim po poinformowaniu o alergii na nabiał (reaguję krzyżowo).
  • Zapytać i upewnić, że gotowanie, pieczenie nie eliminuje alergenu w posiłku (przynajmniej nie zawsze).
  • Upewnić się, że opiekunki rozumieją powagę sytuacji, że nawet malutkie ilości niewidzialne gołym okiem potrafią zaszkodzić (jeśli jest silna alergia).
  • Zapytać czy NA PEWNO opiekunki będą pilnować aby dziecko czegoś „nie podjadło”.
  • Ustalić z opiekunkami co zrobią jeśli np. posiłek wypadnie  z pudełka. Tak, zdarzają się takie wypadki. Przy mniejszych dzieciach ratować może zostawiona w żłobku/przedszkolu kaszka „na wszelki wypadek”.
  • Ustalić z opiekunami co zrobią gdy inne dziecko przyniesie np. słodycze na urodziny. Może też jakieś ciasteczka „na czarną godzinę”?

 

Macie jakieś swoje przemyślenia? Dopisalibyście coś do listy?